O nagraniu Inga Habiba powiedziała:
Kiedy w 1992 roku, jako młoda dziewczyna, przelewałam te słowa na papier, powierzałam mu moje najgłębsze, skryte lęki przed bliskością.
Tytułowa „Królowa Świata” staje się tu poetyckim ucieleśnieniem samej miłości, potęgi majestatycznej, absolutnej i władczej, zdolnej odmienić ludzki los, lecz zarazem budzącej głęboki zachwyt przemieszany z paraliżującą trwogą przed zranieniem. Z mojej perspektywy jako autorki, tekst ten układa się w intymny solilokwium i ciche, uzdrawiające wołanie. Używając drugiej osoby („Wiesz, ile dni czekałeś...”), pozornie zwracam się do kogoś innego, lecz w rzeczywistości są to szepty mojej własnej podświadomości, która próbuje przebić się przez obronny pancerz.
Peter Guellard dopowiada:
Inga i ja od dłuższego czasu rozmawialiśmy o wydaniu utworu w języku polskim. Polska jest przecież naszą ojczyzną, choć na tym etapie życia spędziłem w Stanach Zjednoczonych więcej lat niż w kraju, w którym się urodziłem.
Produkcja „Królowej Świata” rozpoczęła się w dość nietypowych okolicznościach. Kiedy podróżowałem po Wschodnim Wybrzeżu jako roadie Clan of Xymox, Inga przesłała mi ścieżki wokalne utworu, który nagrała wcześniej. Miałem ze sobą przenośny sprzęt do nagrywania, ponieważ otoczenie muzyką, która naprawdę mnie porusza, niezmiennie pobudza moją kreatywność.
A muzyki Clan of Xymox słuchałem wówczas bardzo dużo. Każdego wieczoru, mówiąc precyzyjnie. Szczególnie zainspirowało mnie brzmienie gitary Ronny’ego Mooringsa. Pierwszą partię gitarową nagrałem nawet na jego Rickenbackerze. Niedługo później Mario Usai, basista zespołu, zajrzał do mojego pokoju hotelowego, posłuchał materiału, nad którym pracowałem, i zupełnie niespodziewanie nagrał linię basu do całego utworu. To właśnie jego partia nadała kompozycji znaczną część jej napędowej siły.
Po powrocie do domowego studia zacząłem nadawać utworowi ostateczny kształt i dopracowywać jego brzmienie. Inga przesłała mi świeżo nagrane partie wokalne, ja dodałem sekwencje syntezatorowe inspirowane muzyką trance, a kompozycja stopniowo nabierała dynamiki, napięcia i ruchu, których, jak czuliśmy, potrzebowała. Niedługo później, gdy data premiery zbliżała się w zastraszającym tempie, a czasu nie mieliśmy już praktycznie wcale, zaczęliśmy z Ingą myśleć o teledysku. Ponieważ utwór ma tak wyraźnie gotycką atmosferę, pomysł wampirycznej historii miłosnej, jakkolwiek cudownie banalnie by to nie brzmiało, przebił się na sam szczyt naszej listy. Postanowiliśmy więc pójść dokładnie w tym kierunku, tworząc celowo kampową opowieść o wampirzym czworokącie. Do realizacji teledysku wykorzystałem obrazy wygenerowane za pomocą sztucznej inteligencji. Następnie samodzielnie je zmontowałem, przetworzyłem i połączyłem z dodatkowymi efektami wizualnymi, tworząc ostateczną wersję filmu.
A co zobaczymy w video towarzyszącemu „Królowej świata”?
Inga i Peter są życzliwymi „wampirami miłości”, które uczą zamkniętych emocjonalnie ludzi zaufania i odwagi potrzebnej do odsłonięcia własnej wrażliwości. Z przymrużeniem oka rywalizują o to, które z nich jako pierwsze rozbudzi serce swojego partnera. Ich zabawę symbolizują wymieniane z rozbawieniem spojrzenia oraz szachownica z czerwoną i białą królową. Nigdy ze sobą nie walczą ani nie okazują zazdrości. Peter odnajduje Monicę w opustoszałej nocą kawiarni, gdzie pisze ona niedokończony list miłosny.
Spokojny i cierpliwy, słucha jej i sprawia, że po raz pierwszy od dawna czuje się naprawdę dostrzeżona. Oddaje jej podarty list i wyciąga dłoń, nie próbując jednak wymusić kontaktu. Monica obdarza go zaufaniem i podąża za nim do posiadłości.
Inga spotyka Iana tańczącego samotnie w opuszczonej sali balowej. Mężczyzna ukrywa samotność pod maską uroku osobistego. Inga odzwierciedla jego ruchy i rzuca mu wyzwanie nieustraszonym, bezpośrednim spojrzeniem. Ich zmysłowy taniec stopniowo nabiera szczerości, a Ian pozwala sobie odsłonić własną wrażliwość.
Monica odkrywa, że Peter nie ma odbicia w lustrze, natomiast Ian dostrzega kły Ingi. Przerażeni wycofują się. Peter i Inga nie próbują ich ścigać. Otwierają drzwi i pozwalają im odejść, udowadniając, że prawdziwa miłość nie oznacza posiadania drugiego człowieka. Na zewnątrz, w strugach deszczu i blasku krwistoczerwonego księżyca, Monica i Ian uświadamiają sobie, że zaoferowano im bezwarunkową akceptację. Z własnej woli postanawiają więc powrócić.
fotografie - autor- Robert Laska


Prześlij komentarz