Mariusz Duda odchodzi z Riverside.

  źródło internet/ profil zespołu na fb

Jesteśmy mentalnie słabi i nie możemy poradzić sobie ze współpracą z innymi. Obserwując różne sytuacje, przyglądając się historii, analizując wiele odrębnych spraw, takim wnioskiem dysponuję. Taki naród, taki klimat, taka historia. Jedna mała drobnostka (a czasem ich stos) a całe życie wynikające z tego nawarstwiające się pretensje, animozje, zawziętość a finalnie brak chęci do jakiegokolwiek porozumienia. Bo po co, moja racja jest ważniejsza, mój wkład w historię zespołu istotniejszy etc. etc. Patrzcie co wydarzyło się w T.Love. Teraz przyszła kolej na Riverside. To co wisiało w powietrzu od lat, to co zaobserwowałem, to o czym się domyślałem, brak promocji i jedności przy ostatnim genialnym koncertowym wydawnictwie jasno pewne ruchy sugerowało.

Bo tak to jest, jednostki odnoszą sukces, zaznaczają się w świadomości ogólnoświatowej, potrafią sięgać po medale, Oscary, Nobla czy inne nagrody- czasem bardziej uznaniowe ale jednak. Polacy.

 Przykro, jak coś co człowiek obserwuje od samego początku, widzi jak ludkowie stawiają na jedną kartę, ryzykując karierę zawodową, rozłam rodzin, kłótnie w obrębie znajomych, przyjaciół i idą po swoje, odnoszą sukces w kraju a potem w Europie a nawet na świecie, tak zwyczajnie po ludzku przestaje działać, dobrze naoliwiona maszyna zaczyna chrobotać, zwalniać, zacina się aż wreszcie przestaje pracować. Kolektyw się rozpada.

Jak to w Polsce. Przykro, bo światowa marka znika a następców brak. Tyle lat ciężkiej Waszej pracy, przy której byłem w zasadzie od początku, wspierając w radiowym eterze, prasie, portalach czy na scenie i znowu indywidualności nie potrafią koegzystować. Wielka szkoda i finalnie dla Was artystów, strata.

Tyle z mojej strony na temat poniższego oświadczenia, które na swoim profilu na facebooku zamieścił Mariusz Duda. Reakcji na stronie zespołu Riverside, reszty składu, jak na razie nie ma.

Oto cały list od Mariusza.

Witajcie.

Chciałbym oficjalnie ogłosić, że po 25 latach kończy się moja przygoda z Riverside.

Jestem dumny z tego, co udało się temu zespołowi osiągnąć. A najbardziej dumny jestem z tego, jak fantastycznych i niezwykle lojalnych fanów udało się wokół siebie zebrać. Dziękuję Wam za wszystko.

Niestety, obecna sytuacja panująca w zespole nie pozwala mi już realizować w nim mojej głównej pasji, jaką jest tworzenie nowej muzyki. A to zawsze był mój główny życiowy cel i priorytet. Poza tym jestem zmęczony udawaniem i kreowaniem na siłę uśmiechniętego zespołowego wizerunku, który w ostatnich latach nie miał nic wspólnego z rzeczywistością.

Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że to, co czuję i co dzieje się w moim życiu, zwykle przemycam w swoich tekstach. Nie inaczej stało się to na mojej ostatniej płycie - „The World Under Unsun”, która tak naprawdę nie opowiada o zakończeniu historii Lunatic Soul. A wychodzenie z toksycznego związku nie dotyczy „relacji romantycznych”. Główną inspiracją była sytuacja w zespole na „R.” A utwór „The New End” pisany był przede wszystkim z myślą o pożegnaniu z fanami Riverside. Dowodem niech będą emocje, które w tej piosence trudno było opanować.

I cieszę się, że nareszcie mogę powiedzieć to na głos.

Bez wdawania się w szczegóły, chciałbym więc ogłosić, że mimo iż z większością muzyków Riverside wciąż żyję w zgodzie, to od tej pory, przez najbliższe lata koncentruję się przede wszystkim na swojej twórczości w Lunatic Soul i projektach pobocznych.

A co dalej z Riverside? Otóż nie widzę żadnej możliwości, by zespół dalej działał w dotychczasowym składzie. A wznowienie działalności w innym składzie byłoby sprawą mocno skomplikowaną.

Dlatego przekierowuję swoją kreatywną energię na Lunatic Soul, który niedługo wejdzie w nową fazę i będzie od teraz moim głównym projektem studyjno-koncertowym.

Jestem w stanie zrozumieć smutek i rozczarowanie. Ale nie widzę nic złego w tym, by w pewnym momencie życia zwyczajnie zacząć myśleć przede wszystkim o swoich własnych potrzebach i nie dawać się więcej wykorzystywać innym. W świecie, w którym każdy udaje kogoś innego, warto w końcu być sobą i otaczać się przede wszystkim ludźmi, którzy są Ci bliscy i życzliwi.

Dziękuję za Wasze wsparcie i zrozumienie. I kłaniam się nisko tym, którzy wciąż będą chcieli towarzyszyć mi w moich przyszłych muzycznych planach.

Z poważaniem

Mariusz Duda

Komentarze

Nowsza Starsza