Madonna wraca w najlepszym stylu. Premiera "Confessions II". .


 


 

„Confessions II” (znany również jako „Confessions on a Dance Floor: Part II”) to piętnasty album studyjny amerykańskiej piosenkarki Madonny. Został wydany 3 lipca 2026 roku nakładem wytwórni Warner Records. Płyta, pomyślana jako kontynuacja wydanego w 2005 roku albumu „Confessions on a Dance Floor”, stanowi dalszy ciąg muzycznych poszukiwań artystki w nurcie muzyki tanecznej i elektronicznej. Inspiracją do jej powstania były wyzwania osobiste i zawodowe oraz sytuacja społeczno-polityczna na świecie; chęć oderwania się od tych trudności skłoniła Madonnę do nagrania pogodnego, energetycznego albumu. Artystka ponownie nawiązała współpracę z producentem Stuartem Price’em, współtwórcą oryginalnego krążka. Ponadto współpracowała z takimi twórcami jak Martin Garrix, Cirkut i Andrew Watt. W nagraniach gościnnie udział wzięli również Sabrina Carpenter, Feid, Stromae oraz najstarsza córka Madonny, Lola Leon.

„Confessions II” to w części album wizualny; premierze płyty towarzyszył krótkometrażowy film o tym samym tytule, oparty na pierwszych sześciu utworach z wydawnictwa. Obraz, wyreżyserowany przez duet TORSO, miał swoją premierę 5 czerwca 2026 roku. Z albumu pochodzą dwa single: „Bring Your Love” (nagrany we współpracy z Carpenter) oraz „Love Sensation”. Madonna promowała płytę poprzez liczne występy na żywo, a także zorganizowała wraz z Price’em serię występów klubowych pod szyldem „Club Confessions”.

Madonna przeniosła się z Nowego Jorku do Londynu, gdzie rozpoczęła współpracę z Price’em w jego studiu w dzielnicy Maida Vale. Choć planowano wznowienie albumu „Confessions on a Dance Floor”, artyści uznali, że nowa płyta „musi być równie dobra lub lepsza” od poprzedniej.

Artystka określiła proces twórczy mianem „lekarstwa dla duszy” i stwierdziła, że ​​pisanie piosenek zapewnia pełną swobodę artystyczną, nie wymagając „pytania kogokolwiek o zgodę”.

 

Opisała wiele utworów na płycie jako „wyznania”, zaznaczając jednak, że

 

„dobierała materiał na podstawie tego, jak bardzo skłaniał mnie on do ruchu”.

 

Według niej głównymi motywami albumu są świadomość i wolność; wyjaśniła to słowami:

 

„Parkiet taneczny to przestrzeń rytualna, w której ciało i umysł są wolne, pozbywasz się lęku i - miejmy nadzieję - wznosisz się na wyższy poziom świadomości”.

 

Wspólnie z Price’em wskazali na detroit techno i chicagowski house jako inspiracje dla tego wydawnictwa.

Inspiracją do powstania albumu były choroby jej brata, Christophera Ciccone, oraz macochy, Joan Ciccone - oboje zmarli pod koniec 2024 roku.

Artystka rozpoczęła prace nad płytą od pisania utworów dotyczących traum rodzinnych. Utwór „Fragile” napisała tuż po rozmowie telefonicznej z Christopherem, określając to doświadczenie jako „oczyszczające” i przypominające „egzorcyzm”.

Jej córka, Lourdes Leon, zaproponowała wspólne stworzenie piosenki, co zaowocowało ich pierwszą muzyczną współpracą. Wspólnie napisały utwór „The Test”; Madonna opisała to jako „moment uzdrowienia” w ich relacji, który „utwierdził ją w przekonaniu, że nadszedł czas na stworzenie” tego albumu.

Skontaktowała się z Sabriną Carpenter za pośrednictwem prywatnej wiadomości na Instagramie, by zaproponować współpracę przy płycie, co zaowocowało nagraniem utworu „Bring Your Love”.

Współpracowała również z holenderskim DJ-em i producentem muzycznym Martinem Garrixem przy utworze „Bizarre”. Belgijski muzyk Stromae wystąpił gościnnie w piosence „My Sins Are My Savior”.

Prace nad albumem trwa około półtora roku. Madonna ujawniła, że ​​nagrała osiem dodatkowych utworów, które nie trafiły na płytę – w tym „What Will Save Me” (we współpracy z Price’em i Arcą) – ale wyraziła nadzieję, że w przyszłości uda jej się je wydać.

 

Madonna i Price opublikowali „manifest” dotyczący koncepcji albumu:

 

    „Musimy tańczyć, świętować i modlić się naszymi ciałami. Robimy to od tysięcy lat – to w istocie praktyki duchowe. W końcu parkiet to przestrzeń rytualna. To miejsce, w którym nawiązujesz więź - ze swoimi ranami, ze swoją kruchością. Udział w rave’ie to sztuka. Chodzi o przekraczanie własnych granic i jednoczenie się ze społecznością ludzi o podobnym nastawieniu. Dźwięk, światło i wibracje / Przekształcają nasze postrzeganie / Wprowadzają nas w stan transu. Powtarzalny rytm basu - nie tylko go słyszymy, ale też czujemy. Zmienia on naszą świadomość, rozpuszczając ego i poczucie czasu".

 

Stuart Price. człowiek stojący za sukcesem „Confessions on a Dance Floor”, który znalazł się na szczycie listy Billboard 200 i wydał światu hit „Hung Up” z pierwszej dziesiątki listy Billboard Hot 100, a także inne ponadczasowe klasyki muzyki tanecznej- powraca do Madonny po tym, jak pełnił funkcję dyrektora muzycznego podczas trasy koncertowej „Celebration Tour”, która podsumowuje jej karierę. (Jak sprytnie wyjaśnił magazynowi Billboard w 2023 roku, opisując odnowioną współpracę: 

„Relację zawodową mierzy się nie przerwami, ale tym, jak łatwo można wrócić do tego, co się skończyło. Gdy tylko zaczęliśmy współpracować podczas tej trasy, skróty były już widoczne. Udało nam się tworzyć produktywnie”).

 

Z zaufanym współpracownikiem u boku (wśród innych producentów), Madonna swobodnie balansuje między niepewnością a wszechmocą, szczerością a kiczem, duchowym umocnieniem a lubieżnym wyzwoleniem w swoim najbardziej porywającym albumie od czasu, cóż, „Confessions on a Dance Floor”. (Madame X była fantastyczna, ale no cóż, nic nie przebije Madonny, gdy jest w klubie).

 

 


Good For The Soul

 

„Wszystko zaczyna się w świadomości” – recytuje Madonna na początku „Good for the Soul”, drugiego utworu na płycie "Confessions II". „Rozwija się międzygwiezdna helisa”. 

Chwila, czyżbyśmy wrócili do czasów albumu "Bedtime Stories"? Pod względem tekstowym – być może, ale muzycznie – zdecydowanie nie. „Good for the Soul” to prawdziwa dźwiękowa perełka, łącząca introspektywną elektronikę (przywodzącą na myśl "Ray of Light") z pełnymi napięcia partiami smyczków (przypominającymi niektóre utwory z balladowej składanki "Something to Remember" z 1995 roku) oraz dynamicznym, synkopowanym rytmem, sytuującym się gdzieś pomiędzy stylem Giorgio Morodera a twórczością Aviciego. Trudno nie interpretować wersów takich jak „ci, których kochasz, utrzymają cię na powierzchni” przez pryzmat doświadczenia bliskiej śmierci, jakie Madonna przeżyła w 2023 roku; jeśli tak właśnie jest, nie należy lekceważyć jej przesłania o uzdrawiającej mocy muzyki tanecznej, która koi duszę, pozwala nam nawiązać więź z otaczającym, przemijającym światem i zbliża nas do naszych bliskich.

 

 Everything

 Biorąc pod uwagę imprezowy charakter tego wydawnictwa, łatwo zapomnieć, że "Confessions on a Dance Floor" stanowiło swego rodzaju reakcję na ówczesne wydarzenia; Madonna chciała po prostu odreagować traumę czasów po zamachach z 11 września – temat, który zgłębiła na poprzednim albumie, "American Life". 

„Byłam zła. Musiałam wyrzucić z siebie wiele emocji. Wygłaszałam liczne polityczne deklaracje” – mówiła w 2005 roku w wywiadzie dla MTV. „Ale teraz czuję, że chcę się po prostu dobrze bawić; chcę tańczyć; chcę czuć lekkość i radość”. Na "Confessions II" utwór „Everything” stanowi pomost między mierzeniem się ze smutkiem otaczającego świata a próbą ucieczki od niego w klubowe klimaty. 

Madonna śpiewa: „Gdy zamykam oczy / Wszystko staje się krystalicznie jasne / Nikt nie chce wyjść na zewnątrz / To nie jest w porządku / To mnie powala” – a sam utwór zdaje się oferować słuchaczowi szansę na katharsis. „To nie w porządku, nie godzę się na to!” – wykrzykuje artystka, podczas gdy pulsujący, house’owy rytm nabiera mocy, prowadząc do przejmującego, pełnego napięcia momentu, w którym wokalistka nawołuje: „więc wyjdź na zewnątrz, ku światłu”. To prawdziwie emocjonalny punkt kulminacyjny, który stanowi zwieńczenie wszystkich obietnic albumu o zbawiennej mocy parkietu.

 Danceteria

 W 2005 roku rapowane wersy w utworze „I Love New York” spotkały się z pewną dezaprobatą, jednak dekadę później piosenka ta zyskała status kultowej – stała się mistrzowskim popisem stylu "camp" i sposobem na celebrowanie miasta bez jego sztucznego upiększania. „Danceteria” idzie o krok dalej. Madonna prezentuje się tu w niezwykle nostalgicznym (i dosłownym) nastroju, zabierając nas w podróż przez noc w legendarnym klubie na Manhattanie z czasów, zanim stała się gwiazdą – gdy Debi Mazar obsługiwała windy, a kokainę trzeba było ukrywać przed łakomymi na nią DJ-ami (bo pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają). Słowa „Everyone here is a work of art” („Każdy tutaj jest dziełem sztuki”) mogłyby brzmieć banalnie, dopóki nie usłyszymy, jak Madonna wymienia stałych bywalców w klasycznym stylu znanym z „Vogue” – Fab 5 Freddy, Basquiat, Keith Haring, David Byrne, Nile Rodgers – a wszystko to w klimacie nawiązującym do „Walk on the Wild Side” Lou Reeda i rytmów znanych z kompilacji "Ultimate Breaks & Beats" lat 80. Albo to czujesz, albo nie: jeśli nie – daj sobie spokój i milcz; a ci, którzy czują ten klimat – „everybody get up and dance” („niech wszyscy wstaną i tańczą”).

 Love Sensation

„Love Sensation” to doskonały przykład tego, dlaczego współpraca Madonny i Stuarta Price’a układa się tak świetnie: wirujące melodie, pulsujący rytm – ani przez chwilę nie brzmią w wymuszony sposób – oraz naturalna, parkietowa euforia. To duet, którego miłość do parkietu graniczy z religijnym uwielbieniem. Utwór „Love Sensation” zaczyna się "in medias res", porywając słuchacza w klimacie indie disco (przywodzącym na myśl muzykę taneczną z okolic 2008 roku – brzmienia silnie inspirowane kultowym albumem "Confessions"); to kompozycja, która faluje, emanując słodką, beztroską swobodą. Słowa „Nie ma rzeczy niemożliwych” w ustach większości wykonawców brzmiałyby banalnie – ale kiedy wypowiada je Madonna, któż mógłby z tym polemizować?

 

School

Słyszymy tu, jak Madonna ogłasza, że ​​„zaczyna się lekcja” – co stanowi eufemizm dla edukacji seksualnej, dziedziny, którą zgłębia od dekad. „Niech ktoś” – mruczy na wstępie – „nauczy mnie czegoś, czego jeszcze nie wiem”. Utwór ten nawiązuje do jawnego, podszytego zmysłowością pożądania, znanego z albumów "Erotica" i "Bedtime Stories", a pulsująca, hipnotyzująca produkcja nadaje pikanterii odważnemu tekstowi. Wiele mówi się o starzeniu się Madonny – albo, jak twierdzą niektórzy, o jej odmowie starzenia się, czy też – jak sama to ujmuje – o zwykłym uporze, by nie schodzić ze sceny. Artystka po raz kolejny rzuca wyzwanie krytykom, udowadniając, że jako 67-latka emanuje taką samą, dumną zmysłowością, jak w każdym innym okresie swojej kariery; nie tylko nie zamierza za to przepraszać, ale – zgodnie ze swoim artystycznym dziedzictwem – dba o to, by brzmiało to i smakowało doskonale.

 

I Feel So Free

Album "Confessions II" otwiera utwór o znacznie bardziej osobistym, wyznaniowym charakterze niż „Hung Up” – chwytliwy, dynamiczny przebój inaugurujący płytę "Confessions on a Dance Floor". W końcu myśli takie jak „bezpieczeństwo w tłumie” czy „chciałabym po prostu być taka jak inni” nie kojarzą się z bezkompromisową Królową Popu (zresztą zazwyczaj nie oczekuje się, że sama Królowa na wstępie albumu podziękuje słuchaczom za przybycie). Jeśli jednak tak brzmi utrata pewności siebie, to życzmy sobie wszyscy takiej niepewności – „I Feel So Free” to urzekająca, oparta na arpeggiach kompozycja przesycona brzmieniem syntezatorów w stylu retro, traktująca o parkiecie jako miejscu ucieczki, odreagowania i samorealizacji. Madonna – bardziej niż ktokolwiek inny – nieustannie dowodzi, że muzyka pop może służyć jako narzędzie wyrażania siebie i duchowego wzmocnienia.

 

Bring Your Love (&Sabrina Carpenter)

Utwór „Bring Your Love” – być może najbardziej urocza w historii muzyki pop deklaracja w stylu „wiem, gdzie pogrzebano trupy / nie próbujcie mnie uciszyć” – miał swoją premierę podczas kwietniowego festiwalu Coachella, kiedy to Madonna pojawiła się jako niespodziewany gość w trakcie występu gwiazdy wieczoru, Sabriny Carpenter. Piosenka ta przywodzi na myśl taneczne oblicze Madonny spoza kanonu płyt "Confessions on a Dance Floor", "Ray of Light" czy "Bedtime Stories" (do których w dużej mierze nawiązuje projekt "Confessions II"), a zamiast tego odwołuje się do brzmień house’owych, znanych z kultowego przeboju „Vogue”. To oczywiście fantastyczne rozwiązanie; ten figlarny, lekki duet stanowi kolejny dowód na to, jak Madonna łączy pokolenia największych gwiazd muzyki pop.

 

 The Test (&Lola Leon)

Jednym z najbardziej intrygujących i subtelnych, a zarazem poruszających utworów na płycie jest „The Test” - efekt pierwszej współpracy Madonny z jej najstarszą córką, Lolą Leon. Piosenka, której autorkami są Madonna i Leon, a za której produkcję odpowiada Price (przy dodatkowym udziale Arki), stanowi refleksję Madonny nad tym, jak jej sława wpłynęła na córkę - inspirację dla albumu "Ray of Light", która w momencie premiery płyty *Confessions* miała zaledwie dziewięć lat. „Nie prosiłaś o te wszystkie błyski fleszy” – śpiewa Madonna. „Nie myślałam o tym, jak to może zakłócać spokój / Ani jak bardzo bolało / Chciałabym wiedzieć, jaki ból zadałam / Mój motyl był nieustannie obserwowany”. Przekaz ten nabiera jeszcze większej mocy, gdy do utworu włącza się Leon. Pięknym, lekko zachrypniętym głosem nazywa ona Madonnę swoim „powodem do istnienia”, a jednocześnie okazuje zrozumienie dla zmagań matki, śpiewając: „Wiem, że próbują wystawić cię na próbę / Sama nie różnię się zbytnio / Czas puka do moich drzwi”. Emocje sięgają zenitu, gdy artystki wspólnie śpiewają: „Wiem, że próbują wystawić nas na próbę” – to moment, w którym brzmią tak, jakby jednocześnie dokonywały wyznania i pocieszały się nawzajem. Delikatna, skrząca się produkcja, przywodząca na myśl kołysankę, czyni z tego utworu prawdziwą perełkę albumu.

 One Step Away

Utwór „One Step Away” otwiera manifest towarzyszący albumowi, znany już z materiałów promocyjnych do "Confessions II": „Ludzie uważają muzykę taneczną za powierzchowną / Ale są w wielkim błędzie / Parkiet to nie tylko miejsce / To próg / Rytualna przestrzeń, w której ruch zastępuje słowa”. Następnie ten bogato zaaranżowany utwór nadaje głębię myśli, która w innym wydaniu mogłaby brzmieć banalnie: brzmienie smyczków, pulsująca perkusja i fortepianowe akcenty łączą się w utrzymanej w umiarkowanym tempie, lecz sugestywnej produkcji, na tle której Madonna śpiewa o tym, że dzieli nas tylko „jeden krok od wolności”. Kompozycja nabiera z czasem dynamiki i niczym udana nocna impreza sprawia, że ​​chce się więcej.

L.E.S. Girl

Choć utwór „L.E.S. Girl” traktuje (najprawdopodobniej) o nowojorskim życiu muzycznym Madonny z czasów sprzed wielkiej sławy – wczesnych lat 80. – to brzmi tak, jakby powstał w Williamsburgu w epoce "indie sleaze". Jest pełen nostalgii, lecz pozbawiony sentymentalizmu; prosty, ale nie naiwny; słodki, a zarazem wolny od przesadnego lukru. Dla kogoś, kto obserwował przemiany Nowego Jorku na przestrzeni czterech dekad, wersy takie jak „grał na gitarze przy St. Marks Place / miał twarz Marlona Brando / paznokcie pomalowane na ten sam odcień co buty” uderzają z wielką siłą, oddając naturę nowojorskiego romansu – który w zależności od nastroju towarzyszącego wspomnieniom może wydawać się zarówno ulotny, jak i wieczny. „Wszystko przemija” – kwituje Madonna pod koniec albumu. To prawda, ale gdy uwiecznia się to w takich piosenkach, trwa znacznie, znacznie dłużej.

Love Without Words

„Nazwij to trance’em / nazwij to house’em / nazwij to miłością bez słów” – deklaruje Madonna na początku dziewiątego utworu na płycie, wyrażając ten sam szacunek dla kultury klubowej i jej potencjału prowadzenia do transcendencji, jaki dało się wyczuć w piosence „Future Lovers” z albumu "Confessions on a Dance Floor". Tutaj artystka wraz z Price’em – przy dodatkowym wsparciu produkcyjnym włoskiego duetu Parisi – tworzy kompozycję, która rozwija się warstwa po warstwie: w połowie utwór zmienia charakter z dynamicznego house’u w cyfrowy szum, by następnie przejść w kulminacyjny moment w stylu Italo-disco, w którym Madonna zaprasza słuchaczy słowami „chodź do klubu, chodź do klubu” z przekonaniem osoby doskonale wiedzącej, co kryje się w jego wnętrzu. To przesłanie przewija się przez cały album, ale w tym wydaniu słuchamy go z przyjemnością.

 Betrayal

Pod względem muzycznym „Betrayal” jest całkiem interesujące – słychać tu echa twórczości Carla Craiga, Milesa Davisa i Massive Attack. To fuzja rwanej, minimalistycznej struktury, samotnych partii trąbki i trip-hopu. Warstwa liryczna również intryguje: „Chwyć młotek i uderz w gwóźdź / Nigdy nie zajmiesz miejsca mojej matki” (to słowa, które można interpretować na wiele sposobów). Na słabszym albumie utwór ten mógłby uchodzić za jeden z lepszych; w przypadku "Confessions II" świadczy to o sile całej płyty – „Betrayal” potrafi zejść na dalszy plan, a jednocześnie pozostaje jednym z najbardziej poruszających, pełnych melancholii momentów tego wydawnictwa.

Read My Lips (&Feid)

Dla kolumbijskiej gwiazdy reggaetonu, Feida, był to pracowity rok na scenie muzyki tanecznej – artysta pojawił się na ostatnich albumach Johna Summita i Skrillexa, a teraz także Madonny. Utwór „Read My Lips” – choć niebędący typową kompozycją taneczną, to wciąż zachęcający do ruchu – opiera się na ładnej, dynamicznej partii gitary akustycznej. Podkreśla ona latynoski klimat, wzmocniony udziałem Feida w drugiej części piosenki, która zmienia się wówczas w pełen emocji, dwujęzyczny duet o kłamstwach i nieudanym związku. „Zamknij usta” – nakazuje w końcu Madonna, która – jak to ona – ma ostatnie słowo. Choć utwór ten raczej nie stanie się ulubieńcem fanów, dobrze spełnia swoją rolę w budowaniu nastroju całego albumu, a w przypadku tak udanego wydawnictwa to wystarczy.

 

My Sins Are My Savior (&Stromae)

„My Sins Are My Savior” to warta uwagi muzyczna podróż, prowadząca od zwrotek śpiewanych płynnym legato przez belgijskiego rapera Stromae’a, poprzez pulsujące rytmy przywodzące na myśl pejzaże dźwiękowe Briana Eno i Davida Byrne’a, aż po szeptany wokal w stylu R&B z czasów Madonny lat 90. i swobodne, fortepianowe improwizacje. To utwór typowo albumowy – wzbogaca całość, choć niekoniecznie sprawdza się jako samodzielna kompozycja.

 

Fragile

„Ludzie naprawdę myślą, że to coś, co nazywamy życiem, ma swój początek i koniec / Energia nigdy nie ginie, to tylko portal, przez który przechodzimy / A jednak trudno jest odpuścić”. Z jednej strony ten wstęp robi ogromne wrażenie, zwłaszcza w kontekście jej doświadczenia śmierci klinicznej w 2023 roku. Niestety, druga strona tego muzycznego dialogu nie dorównuje mu już kunsztem. Melodia wokalna nie do końca „się broni”, a produkcja – choć ambitna – nie zapada w pamięć tak mocno, jak mogłaby. Prawda jest taka, że ​​to nie jest porażka – to solidny album – ale utwór ten słusznie trafił do drugiej połowy płyty.

 

Bizarre (& Martin Garrix)

Album przechodzi najtrudniejszy zwrot w stronę nowoczesnej komercyjnej muzyki tanecznej za sprawą współpracy z holenderskim filarem sceny Martinem Garrixem, który łączy siły z Madonną w dudniącym utworze, który wydaje się opowiadać o jej byłym mężu Seanie Pennie, lirycznej „gwieździe filmowej o głębokich niebieskich oczach”. „Jechał za szybko/Shelby Cobra nie była zbudowana, by przetrwać” – śpiewa Madonna w utworze, wyraźnie nawiązując do Shelby GT500, którego kupiła Pennowi, gdy byli razem w latach 1985-1989. „Tylko miłość może być tak dziwaczna”. Chociaż piosenka jest dobrze wyprodukowana i z pewnością kusząca pod względem tematu, jest zaśmiecona pomysłami dźwiękowymi, które prawie tam docierają, ale nigdy w pełni się nie łączą.

 

Generalnie, ta płyta to nie tylko wydarzenie, to ciąg muzycznych perełek, które proszą się słuchacza o dokładne odkrycie. To muzyczny majstersztyk. Macie na to czas ? Nieee ? Koniecznie znajdźcie !!! 

Komentarze

Nowsza Starsza