sobota, 19 listopada 2016

Paweł Rosak - Who Knows- czas inteligencji w muzyce


Paweł Rosak „Who Knows”

(MJM Music)

Są tacy artyści, na których płyty czeka się z wypiekami na twarzy. Tym większymi, że rzadko wydają swoje muzyczne dzieci na świat. Lenistwo, brak czasu, ciekawsze obowiązki w życiu czy długi proces dojrzewania muzycznej myśli? Myślę, że w przypadku Pawła Rosaka tylko to ostatnie.
W jednym z wywiadów o swojej nowej płycie powiedział „Jest to wielowątkowa historia, bo całe życie zbierałem materiał i dojrzewałem do tego, by zrobić swoją autorską płytę. Zebrałem wszystkich tych, o których marzyłem, by ich mieć na jednym albumie”. Od tych słów minął ponad rok!
Pozwolę sobie przypomnieć, że Paweł „Paul” Rosak to nie tylko muzyk, wokalista ale też kompozytor oraz producent, urodzony uwaga – mało się o tym mówi w Warszawie, wychowany w Londynie, obecnie mieszka w słonecznej Maladze.
Jako muzyk i kompozytor współpracował między innymi z Hugh Murphym, Davidem Soulem, Hugh Burnsem, Pepsie z WHAM! czy Gerrym Raffertym. Z tym ostatnim zresztą nagrywał i współaranżował trzy z jego albumów, w tym bestseller - "One More Dream". Jako producent natomiast współpracował z jeszcze jednym sławnym wokalistą, Chrisem Farlowem – płyta „Out of Time", z którym też koncertował i nagrywał m. in. "Farlowe That" z udziałem samegoVan Morrisona. Był także producentem albumów holenderskiego gitarzysty - Leigha Blonda. Wraz z nim i Chrisem występowali w towarzystwie muzyków kultowej grupy Cuby and The Blizzards.
30 listopada 2006 roku na polskim rynku pojawiła się płyta "Spanish Sun" – to już dziesięc lat temu. Jak ten czas leci, prawda?

Teraz mamy jesień roku 2016 i od ponad miesiąca zasłuchuję się krążkiem „Who Knows”. Dosłownie. A dokładnie od 3 października, bo wtedy w ulewnym deszczu po wielu latach udało nam się z Pawłem spotkać i wtedy wlaśnie z jego rąk otrzymałem niniejsze wydawnictwo. Czery dni po polskiej premierze.
Napisałem wówczas na facebooku „ W ferworze dnia codziennego uciekają nam znajomości, stajemy się nieczuli na prawdę, która krzepi. Tym wartościowsza jest przyjaźń, która potrafi przetrwać próbę czasu. Która jest inspirująca w obie strony. Taką przynajmniej mam nadzieję. Równo dziesięć lat temu spotkaliśmy się pierwszy raz przy Myśliwieckiej 3/5/7. Potem rozmowa telefoniczna, bardziej Paweł ją zapamiętał...i dobrze, że dziś przypomniał. A teraz jest facebook ale w tym wszystkim chwila by porozmawiać. Tak po ludzku, przy kawie/ herbacie. I podzielić się zupełnie czymś nowym. Tym cudeńkiem jest "Who Knows" - najnowszy krążek Pawła. Płyta niezwykła, której recenzji szukajcie niebawem na www.adamdobrzynski.blogspot.com. A na razie wspólnie dzielimy się radością ze spotkania po latach”
Czas zatem na kilka słów na temat „Who Knows”.

Płyta to wyjątkowa, ponadczasowa choć nie pasująca do współczesności. Nie goni bowiem muzycznie za nowinkami technicznymi, nie dotyka banału, teksty Pawła wzruszają, zaproszeni goście silnie oddziałują na odbiorcę swoim muzycznym kunsztem, nie da się koło niej przejść obojętnie, mało tego, to album ze wszech miar kompletny, spójny, nieprzypadkowy i zarazem przebojowy. Inna to pozycja od pozostałych na muzycznym rynku, bez dwóch zdań.
Ale właśnie tego najbardziej szukam w muzyce, najchętniej takim dźwiękom daje się uwieść, do takich płyt sięgam najczęściej i najchętniej po latach. Brawo.
Całość wypełnia osiem kompozycji. Nie, siedem choć tracków dziewięć. Już wyjaśniam o co chodzi.
Płytę bowiem otwiera króciutkie intro ze studia, w którym możemy wychwycić samego Oscara Castro Nevesa. Przypomnę, że to jeden z najbardziej znanych brazylijskich gitarzystów, kompozytorów i aranżerów, który zmarł 27 września 2013 roku. Muzyk walczył z rakiem żołądka. Miał 73 lata. Na scenie występował przez blisko sześć dekad. Był jednym z największych ambasadorów muzyki i kultury brazylijskiej na świecie. Tak znakomitego artystę doskonale znał Paweł, z tego co mogę zdradzić, byli nawet sąsiadami... Zaprosił go do zarejestrowania nowych piosenek na tworzący się krążek. Zdążyli wspólnie zarejestrować cztery kompozycje. Czy najlepsze na płycie? Na pewno niezwykle ważne.
Love Is A Traveller” to piosenka wybrana na singiel promujący całość. Tu na krążku obecna w dwóch wersjach, także „unplugged”. Wokalnie Pawła wspiera niezawodna i fantastyczna zarazem Anna Maria Jopek. Ten duet aż skrzy perfekcją i uwodzi głosami.
W „My Bossa Nova” (m.in.) pojawia się wspominany wcześniej Hugh Burns, ale też Gary Meek na saksofonie oraz Lulu Perez na perkusji. Ci artyści wzajemnie się wspierają przenikając, grają swoje partie solowe ale też doskonale „opakowują” ciepły i niezwykle charakterystyczny głos Rosaka.
Jak wymieniam gości to mogę sypać jak z rękawa. Bo są wśrod nich jeszcze Fher Gonzales, Victor Vallejo czy Chapi Pineda. Ale też wielcy „nasi” - Robert Kubiszyn, Michał Dąbrowka czy Monika Elaire Wilczyńska. I to nie koniec...

Nie koniec również z moimi pełnymi zadowolenia słowami na temat „Who Knows”.
Kolejne ważna kompozycja to na pewno „Adonde Vas?” w której Paweł wtrąca polskie słowa „Gdzie idziemy? Gdzie nasz dom i gdzie nasze sny?” - z perspektywy Polaka mieszkającego na obczyźnie aż przeszywają...
Love Will Always Flow” nie powstydziłby się Steely Dan, kompozycję spokojnie mogliby na swoich albumach umieścić takie tuzy jak Timothy B. Schmit, Michael McDonald czy Gerrry Rafferty. Czemu ich wymieniam? Bo muzycznie, kulturowo i stylistycznie słuchając Pawła, gdzieś w uszach pobrzmiewają mi ich dzieła. Ale to nagranie naszego artysty, tym większa duma.
Ja polecam też „ I'm Coming Home” bo to najbardziej dynamiczna kompozycja, świetna do samochodu, na przebudzenie, na długie smutne jesienne popołudnia. I na radiową play listę. Zdecydowanie.

Reasumując „Who Knows”, na której styka się bossa nova, latino, soul i dystyngowana forma muzyki pop, znajdziecie w moim prywatnym zestawieniu płyt 2016 roku bardzo wysoko. To jasne. To płyta pod każdym względem perfekcyjna, dopracowana w najdrobniejszym elemenecie, do słuchania w całości jak i pojedyńczych fragmentach. Trwający blisko dziewięć minut „Adonde Vas?” udowadnia przy tym, że czas długich muzycznych form, takich nie radiowych kompozycji, wcale nie minął.
I chwała za to.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz