Wielki powrót Tift Merritt. Album "Sugar" daje do myślenia

Catherine Tift Merritt (ur. 8 stycznia 1975 r.) to amerykańska piosenkarka, autorka tekstów i instrumentalistka. Wydała siedem albumów studyjnych, a za płytę „Tambourine” otrzymała nominację do nagrody Grammy w kategorii „Najlepszy album country”. Merritt zasiada w zarządzie organizacji Artist Rights Alliance i pełni funkcję praktyka-rezydenta (Practitioner-in-Residence) w Franklin Humanities Institute na Uniwersytecie Duke’a.

Jej ósma płyta „Sugar”, pierwszy od czasu wydanego w 2017 roku „Stitch of the World” album studyjny Tift jest słodki i aksamitny, nastrojowy i pełen dramatyzmu, literacki, a momentami wręcz operowy w swoim wyrazie.

Ten składający się z 12 utworów i trwający 43 minuty materiał, wydany 26 czerwca tego roku został zarejestrowany „na żywo” w studiu Gold Pacific w Nashville pod okiem producenta Lawrence’a Rothmana. W nagraniach udział wzięli: gitarzysta Audley Freed, multiinstrumentalista Robert Ellis oraz perkusista zespołu Dr. Dog, Eric Slick – którego występ poprzedzający koncert Tift widzieli niektórzy podczas magicznego wieczoru w 2017 roku w klubie World Cafe Live w Filadelfii. Artyści tworzą muzyczną mieszankę, która odurza i zachwyca, łącząc w sobie elementy country, soul i folku, a w kilku utworach przywołując na myśl album „High Dive” Marii McKee.

W tym przypadku pierwsze pociągnięcia pędzla – utwór „Finest Feelings” – tętnią oczekiwaniem, nadzieją i pożądaniem. Większość z nas odczuwa potrzebę więzi i potwierdzenia własnej wartości, potrzebę bycia dostrzeżonym i dotyku. Chwytliwe „Everyday Singing” wznosi sztandar niezłomności w obliczu osobistych kryzysów:

„Cokolwiek przyniesie przyszłość, zawsze będą istnieć poeci i rewolucjoniści / Ludzie ryzykujący własne życie dla innych oraz codzienne śpiewanie matek i córek / córek i matek”. „Look What Love Just Did” w najlepszy możliwy sposób nawiązuje do jej wczesnej twórczości, celebrując jednocześnie nieskrępowaną miłość.

„Last Ditch Ultimatum” wycisza energiczne tempo, ustępując miejsca melancholijnym dźwiękom pianina i akompaniamentowi smyczków. Utwór ten zawiera przesłanie, które niektórzy mogą uznać za banał, ale dla mnie brzmi ono prawdziwie; wszak Jezus nakazał nam „miłować bliźniego swego jak siebie samego”. Być może dlatego, że niedawno oglądałem odcinek serialu „Patience”, w którym główna bohaterka bierze w tym udział, ale tytułowy utwór kojarzy mi się ze „szybkim randkowaniem” (speed dating):

 „Naprawdę nie chciałam tu dziś być / Nie potrzebuję twojego wzroku, nie lubię tego ostrego światła / Ktoś na mnie czeka, mam własne dziecko / To jedyne światło, które dla nas świeci w domu”. W świetnym wywiadzie dla „Variety” artystka wyjaśniła, że ​​chodzi tu o „przypominanie sobie o odczuwaniu emocji i zachęcanie do tego innych. Bycie człowiekiem – z całym tym chaosem – jest naprawdę ważne”.

Delikatne „Generous” zgłębia emocje po zakończeniu związku; to utwór będący po części lamentem, a po części wyrazem gniewu i pytaniem o to, jak partner może ruszyć dalej, nie oglądając się za siebie. Z kolei w „Someone to Watch the Band With Me” artystka tęskni za kimś, z kim mogłaby zatańczyć na parkiecie podrzędnego klubu. To kawałek w rockowym stylu, choć nieprzesadnie ostrym, a stonowanie żywiołowości tylko potęguje płynący z niego ból.

Utwór „Mad Mad World” stanowi krytyczne spojrzenie na „miasto zapomnianych ludzi, takich jak my, samotnych w świecie, któremu zdaje się na tym nie zależeć”.

W piosence „Locks” artystka w przenośni próbuje wsunąć wsuwkę do zamka, licząc na to, że uda jej się przekręcić bębenek i otworzyć serca słuchaczy. Z kolei „Library of Dust” to utwór, który najbardziej odwołuje się do wspomnianego „High Dive” Marii McKee; to dramatyczna kompozycja oparta na partii fortepianu, zainspirowana – jak artystka wyjaśniła na swoim blogu Nightcap- książką fotografa Davida Maisela pod tym samym tytułem. Zawiera ona barwne zdjęcia miedzianych pojemników, w których przechowywane są nieodebrane, skremowane szczątki pacjentów szpitala stanowego w Oregonie (Oregon State Hospital).

„Fate of Man in Sarah’s Eyes” przekształca podstawowe aspekty życia w metaforę czegoś więcej. Na swoim blogu na Substacku wyjaśniła jego genezę:

„Miałam melodię, głównie, ale nie fabułę, więc chodziłam po kuchni, zadając sobie pytanie: O czym jest ta piosenka?, aż w końcu wiedziałam. Niezastąpioną osobą, która napędza świat, jest Sarah, praczka, która prała, wskrzeszała słońce, wydawała czas i wszystko inne, oczyszczając nasze dusze”.

„Philosopher’s Song” to idealne zakończenie tego, co pod wieloma względami jest modlitwą całego albumu; to dźwięczny utwór fortepianowy, w którym Sarah szuka ukojenia i odpowiedzi u Matki Natury – podobnie jak Wallace Stevens w „The Idea of ​​Order at Key West”. To niezwykłe zakończenie tego wielobarwnego albumu.

(„Sugar” można posłuchać na wszystkich popularnych platformach, a płytę CD lub LP można kupić bezpośrednio w sklepie internetowym Tift Merritt).

 


Komentarze

Nowsza Starsza