NOTOWANIE 2081-2083

Na swoim szóstym solowym albumie David Koller pozostaje wierny własnemu, rozpoznawalnemu stylowi.

„Nebudem se bát” to bezpośrednia rockowa płyta, która nie ogranicza się do jednego sposobu wyrazu. Koller po raz kolejny udowadnia, że nawet po dekadach obecności na scenie nie zadowala się jedynie rozpamiętywaniem przeszłości. Wciąż poszukuje nowych sposobów na łączenie swojego charakterystycznego głosu, gitarowej energii, elementów elektronicznych oraz jazzowych inspiracji z tekstami, które rzeczywiście mają coś do przekazania. W efekcie powstał album, który – choć może nie oferuje serii niekończących się przebojów – jest zdecydowanie wart przesłuchania, i to nie tylko raz.

To doprawdy niezwykłe, jak długo David Koller potrafi pozostać sobą, ani przez chwilę nie sprawiając wrażenia artysty, który jedynie odcina kupony od własnej przeszłości. Na „Nebudem se bát” jego muzyczny „odcisk palca” można rozpoznać w ciągu kilku sekund. Głos, sekcja rytmiczna, gitary, specyficzne napięcie oraz unikalna mieszanka przekory i melancholii, wszystko to wciąż tu jest. Tyle że tym razem elementy te zostały osadzone w znacznie bardziej zróżnicowanych ramach muzycznych.

Otwierający płytę utwór tytułowy, „Nebudem se bát”, to dokładnie taki wstęp, jakiego można by oczekiwać od Kollera. Kompozycja pulsuje rockową intensywnością, ma w sobie odpowiedni napęd i energię, przywołując ducha zarówno zespołu Lucie, jak i projektu Kollerband. To właśnie tutaj najwyraźniej słychać surową chemię między Kollerem a gitarzystą Michalem Pelantem. W refrenie pojawia się powtórzenie, które stopniowo narasta, prowadząc do klasycznego dla lat 90. motywu: „chcę, chcę, chcę / teraz, teraz, teraz”. To działa – być może właśnie dlatego, że Koller nie próbuje być wyrafinowany za wszelką cenę

Teksty Patrika Hartla to coś więcej niż tylko bezpośredni rockowy przekaz. Historia dwojga ludzi uwięzionych we własnych zobowiązaniach – pragnących zostawić wszystko za sobą – przybiera formę ucieczki wykraczającej poza rzeczywistość. Rakieta i odlot na inną planetę stanowią tu pewne wyolbrzymienie, będąc jednocześnie precyzyjną metaforą chęci rozpoczęcia życia od nowa. Pod tą romantyczną wizją ucieczki kryją się jednak wyrzuty sumienia, poczucie winy oraz świadomość konsekwencji.

W utworze „Únos” („Porwanie”) następuje zmiana nastroju. Gęsta linia basu Marka Minárika oraz niemal mechaniczna precyzja perkusji Adama Kollera budują napięcie, podczas gdy gitary Pelanta pozostają w dużej mierze w tle. Do brzmienia dołączają syntezatorowe tekstury, a wokal Kollera schodzi do niższego rejestru – momentami artysta niemal recytuje tekst. O ile utwór otwierający płytę ucieleśnia pragnienie ucieczki, o tyle „Únos” mierzy się z ceną takiej decyzji.

Kolejny utwór, „Kasa okusuje nehty” („Sejf obgryza paznokcie”), już samym tytułem wprowadza niepokój. Synkopy, subtelne zwroty rytmiczne oraz ostre, „gryzące” gitary doskonale oddają stan nieustannego napięcia. Koller ponownie porusza się tu w przestrzeni między rockiem a elektroniką, udowadniając, że nowoczesne brzmienie wcale nie musi oznaczać rezygnacji z własnego, wyrazistego stylu.

Następnie pojawia się „Mezi řádky” („Między wierszami”) – jeden z najbardziej intrygujących utworów na całym albumie. Koller odchodzi tu od swojego typowego, bezpośredniego rockowego brzmienia, robiąc miejsce dla chanson, jazzu i instrumentacji akustycznej. Współpraca ze Szidi Tobias wypada wyjątkowo naturalnie; jej charyzmatyczny głos stanowi przeciwwagę dla intensywności Kollera, nadając kompozycji niemal filmowy charakter.

Do gry włącza się również Al Di Meola. Jego udział to coś więcej niż tylko efektowny dodatek do listy gości, jego gitara akustyczna, wyróżniająca się charakterystyczną dla artysty precyzją rytmiczną i latynoamerykańską wrażliwością, autentycznie zmienia oblicze utworu. Koller udowadnia tym samym, że potrafi wyjść poza swoją rockową strefę komfortu, nie tracąc przy tym własnej tożsamości. „Mezi řádky” to dokładnie ten rodzaj eksperymentu, który ma sens na płycie utrzymanej w takim właśnie duchu.

Po tym muzycznym „skoku w bok” przychodzi czas na „Nech mě bejt” („Zostaw mnie w spokoju”), gdzie powracają gitary. Utwór wyróżnia się ostrym riffem, pulsującą linią basu oraz pełnym gniewu, momentami wręcz warczącym wokalem Kollera. Spokojne zwrotki prowadzą do wybuchowego refrenu, przywracając albumowi rockowy impet.

„Já byl možná úžasnej” („Może byłem niesamowity”) ukazuje nieco inne oblicze Kollera – mniej buntownicze, bardziej autoironiczne i refleksyjne. To utwór człowieka, który spogląda wstecz i przyznaje, że jego własna przeszłość być może wcale nie była tak niezwykła, jak kiedyś się wydawało. Pod względem muzycznym atmosfera staje się luźniejsza: gitary zyskują na melodyjności, a głos Kollera nabiera narracyjnego, opowiadającego charakteru.

Właśnie w tym momencie staje się jasne, że „Nebudem se bát” nie jest płytą definiowaną wyłącznie przez rockową energię. Utwory takie jak „Dobrý věci” są wyraźnie jaśniejsze, bardziej melodyjne i harmonijne. Chwytliwe partie gitarowe mogą przypaść do gustu nawet tym słuchaczom, którzy na co dzień nie sięgają po rock alternatywny. Jednocześnie nie mamy tu do czynienia z wykalkulowaną, schematyczną produkcją radiową, jakiej można by się spodziewać.

Szczególnie interesującym momentem jest utwór „Víc než slova”, w którym Koller pozostawia przestrzeń na melancholię i większą głębię emocjonalną. Trąbka Miroslava Hloucala nadaje kompozycji atmosferę rodem z kina noir. To jeden z tych momentów, w których album pokazuje swoje inne oblicze, zastępując napędową siłę klasycznego rocka napięciem, otwartą przestrzenią i subtelnym podejściem do nastroju.

Należy docenić fakt, że Koller nie próbuje jedynie powielać przeszłości. Choć duch zespołów Lucie czy Kollerband bywa tu wyraźnie wyczuwalny, nie jest to bynajmniej sentymentalna podróż w przeszłość. To raczej przypomnienie o korzeniach artysty, nawet jeśli jego muzyczne zainteresowania dawno już powędrowały w innym kierunku. Pod względem gatunkowym płyta jest być może nawet zbyt różnorodna; nie każdy utwór ma szansę stać się radiowym hitem, a częste zmiany stylistyki mogą niektórych słuchaczy zaskoczyć. I właśnie w tym tkwi jej największy urok. Widać wyraźnie, że Koller nie tworzył tego materiału w oparciu o kalkulacje, co najlepiej sprawdziłoby się w radiu. Po latach obecności na scenie nie musi już nikomu udowadniać, że potrafi napisać przebój. Na „Nebudem se bát” z powodzeniem odkrywa nowe terytoria. Elementy jazzu i chanson, gitarowe riffy, elektronika, rockowa bezpośredniość oraz gościnne występy – wszystkie te składniki łączą się w spójną i naturalną całość. W efekcie powstał album, który nie zniechęci przeciętnego słuchacza radiowego, a jednocześnie oferuje sporą głębię osobom o bardziej alternatywnych gustach.

Koller pozostaje wierny swojemu bezpośredniemu stylowi, a jednocześnie zaskakuje otwartością. W jego muzyce wciąż pobrzmiewa nuta cichego sprzeciwu, surowe pragnienie oraz doświadczenie – okupione niemałym trudem – człowieka, który naprawdę zaznał życia. Nie jest to retrospektywa jego kariery, lecz raczej potwierdzenie, że nawet po tylu latach nie ma powodu, by przestać szukać.

Przede wszystkim słychać tu pewność w operowaniu instrumentami oraz umiejętność muzyków, którzy nie rywalizują o pierwszeństwo, lecz stawiają służenie utworom na pierwszym miejscu. Perkusja Adama Kollera i bas Marka Minárika tworzą solidny – momentami wręcz nieustępliwy – fundament, a Michal Pelant na przestrzeni jednego albumu potrafi płynnie przechodzić od ostrych rockowych riffów i post-punkowych faktur po delikatne, nastrojowe linie melodyczne. Elektroniczne warstwy poszerzają przestrzeń brzmieniową, nie przytłaczając przy tym gry zespołu. Co więcej, goście tacy jak Al Di Meola czy Miroslav Hloucal nie pełnią jedynie funkcji dekoracyjnej, każdy z nich wnosi własny, wyrazisty koloryt muzyczny. To właśnie połączenie dojrzałości, warsztatowego kunsztu i gotowości do podejmowania ryzyka sprawia, że „Nebudem se bát” jest płytą, do której chce się wracać. Z każdym kolejnym przesłuchaniem odkrywa się nowe warstwy czy detale, które przy pierwszym kontakcie mogłyby łatwo umknąć uwadze.

Na 95, 94 i 93 miejscu trzy nagrania z tejże płyty, pośród 13 premier, debiutują

 


 NOTOWANIE 2081- 2083

To zestawienie sumuje trzy tygodnie października. Zatem nowości są od razu trzeci tydzień w zestawieniu. Piosenki, które są 50 tygodni na liście zdobywają bonusowo 100 punktów do rocznego podsumowania, za każdy kolejny tydzień, 20 punktów

na żółto zaznaczone są spektakularne awanse

piosenki powyżej 50 tygodni są zaznaczone dodatkowo większą czcionką i podkreśleniem

October 3-17 , 2026

13 news, 33 dropped of the chart

1

1

7

A VIRTUOSO NEVER DIES (SOMEONE'S PLAYING CHOPIN)

GEORGE & G (7 RAZY NA 1)

1

2

4

32

CHOOSIN' TEXAS

ELLA LANGLEY

1

3

3

39

REIN ME IN

SAM FENDER& OLIVIA RODRIGO

1

4

N

3

HIT THE WALL

GRACIE ABRAMS

4

5

N

3

LIGHT AHEAD

DARLING WEST& MATTHEW LOGAN VASQUEZ

5

6

N

3

LOVE WILL FIND YOU

AGE CONNECT& ROCKAWAY

6

7

9

12

PLEASE BREAK THE SILENCE

LORD OF THE LOST& LEAUGE OF DISTORTION

7

8

10

16

GREAT EXPECTATION

SIENNA SPIRO

8

9

19

19

MUSICK

LAIBACH&WIYAALA

9

10

22

7

DANCETERIA

SOFT CELL

10

11

2

2

2

16

20

11

DANCETERIA

HISTORIA

MIDNIGHT ECHOES

MADONNA

GIPSY KINGS&TONINO BALIARDO

DOMINIK DUDEK& FRANCIS ON MY MIND&ALERT RCB

1

2

2

12

6

16

MELANCHOLIA

KLEZ.E

4

13

13

36

BELLS&WHISTLES

MEGAN MORONEY&KACEY MUSGRAVES

13

14

15

7

PETAL

ARIANA GRANDE

14

15

16

7

COWGIRL

SHABOOZEY

15

16

7

25

THE MAN WHO STOLE YOUR SOUL

MIDGE URE

7

17

6

16

BIZARRE

MADONNA

6

18

6

19

I FEEL SO FREE

MADONNA

1

19

11

47

FATHER FIGURE

TAYLOR SWIFT

11

20

82

20

MI MEXICO LINDO

ALEJANDRO FERNANDEZ

20

21

81

20

OK

GET WELL SOON

21

22

81

20

THE 4;3 DAYS

GET WELL SOON

22

23

29

11

AUTOMATIC

JESSIE WARE

16

24

20

16

HYMNUS

KLEZ.E

20

25

18

16

STUPID SONG

OLIVIA RODRIGO

18

26

11

30

LISTEN TO MY HEART

STEVE PORCARO& GARDNER COLE

11

27

8

30

CRUEL WORLD

HOLLY HUMBERSTONE

8

28

8

31

SAINTS AND ANGELS

STEVE PORCARO& JASON SCHEFF

5

29

77

20

FEATHERS IN A STORM

LINDA PERRY

29

30

21

7

CRAZY, BABY

CARA DELEVINGNE

21

31

23

7

BASS PERSUADES

MILEY CYRUS

23

32

24

7

WILLING AND ABLE

NOAH KAHAN

24

33

25

7

LOSER

TAME IMPALA

25

34

14

7

BOSTON

STELLA LEFTY

14

35

50

11

A PLEA

FLEA

35

36

51

11

THINKIN BOUT YOU

FLEA

36

37

52

11

WILLOW WEEP FOR ME

FLEA

37

38

46

30

SOMETHING SERIOUS

BRUNO MARS

38

39

47

11

CRUEL STREAK

THE BLACK CROWES

39

40

29

11

BUTTERFLY SEASON

ELLA LANGLEY&MIRANDA LAMBERT

15

41

28

25

IN THE STARS

THE ROLLING STONES

7

42

48

11

HAPPIER TIMES AHEAD

RAYE

42

43

49

11

SKIN& BONES

RAYE

43

44

45

31

DYING FOR YOU

CHARLIE XCX

44

45

45

53

WAITING ON THE END OF THE WORLD

BRUCE SPRINGSTEEN

45

46

45

53

RICHARDSON

SHURA& CASSANDRA JENKINS

45

47

44

25

WICHITA LINEMAN

FLEA& NICK CAVE

44

48

40

36

SHE GETS ME

NIK KERSHAW

40

49

41

32

RIDE

JESSIE WARE

38

50

56

30

WILD HORSE

FREYA RIDINGS

50

51

58

30

MARIPOSA TECKNICOLOR

LAURA PAUSINI

51

52

62

39

ON PEUT COMME CA

ZAZ

52

53

62

39

AU PAYS DES MERVEILLES

ZAZ

53

54

65

33

EVERYTHING BURNS

MOLLY TUTTLE

27

55

63

33

PEOPLE ALWAYS CHANGE

CELESTE

19

56

63

33

ON WITH THE SHOW

CELESTE

20

57

64

33

HOT TO GO!

CHAPPEL ROAN

26

58

84

39

CHANEL

TYLA

58

59

100

7

AMERICAN CARS

NOAH KAHAN

59

60

87

43

SO IN LOVE (BRAND NEW EXTENDED MIX)

OMD

60

61

90

7

READY, STEADY, GO!

HARRY STYLES

61

62

91

7

HOTEL IN MEMPHIS

HALF MOON RUN

62

63

92

7

ON FIRE

LOUIS TOMLINSON

63

64

93

7

LEMONADE

LOUIS TOMLINSON

64

65

74

7

OVER YOU

MARCIN WĄDOŁOWSKI& JOANNA KNITTER

65

66

75

20

SINGULARITY

LAIBACH& DONNA MARINA MARTENSSON

66

67

76

20

FLUID EMANCIPATION

LAIBACH

60

68

70

20

HORSES AND DIVORCES

KACEY MUSGRAVES& MIRANDA LAMBERT

54

69

68

36

OO-WEE

ST. PAUL& THE BROKEN BONES

52

70

67

42

NO ESTAS SOLO, TIENES TU VOZ

MANOLO GARCIA

11

71

67

42

SUCH A FUNNY WAY

SABRINA CARPENTER

13

72

66

33

POST SEXY CLARITY

LOLA YOUNG

28

73

78

20

HAIRCUT

REVEREND AND THE MAKERS& VICKY McCLURE

62

74

79

20

CRYING OVER YOU

REVEREND AND THE MAKERS

63

75

96

7

NOBODY'S GIRL

TATE McRAE

75

76

97

7

TRYING ON SHOES

TATE McRAE

76

77

99

7

DOORS

NOAH KAHAN

77

78

68

36

STREETS OF MINNEAPOLIS

BRUCE SPRINGSTEEN

52

79

30

30

11

11

IS THIS ALL THERE IS?

THE MONSTERS OF PIG ALLEY

ANNA CALVI& MATT BERNINGER

MORRISSEY

18

19

80

31

45

ECCE HOMO

GAVIN FRIDAY

26

81

32

39

MON COEUR TU ES FOU

ZAZ

27

82

33

16

RAINDROPS KEEP FALLING ON MY HEAD

GABRIELLE CAVASSA&JOSHUA REDMAN

25

83

34

16

WATCH IT BURN

KATY PERRY

26

84

35

16

SWEET JULY

TAKE THAT

27

85

36

11

LOST HORIZON

PAUL McCARTNEY

28

86

37

37

11

11

MATCHES

SHOCK!

MELISSA ETHERIDGE

AGE CONNECT& ROCKAWAY

30

31

87

38

25

MR VALENTINE

JESSIE WARE

38

88

39

39

11

11

NO SLEEPER

YOU GO TO MY HEAD

SEARCHING FOR HOME

JAN SMIGMATOR& JAN KYNCL

32

33

89

N

3

DREAMS YOU HOLD

GRETA VAN FLEET

89

90

N

3

BAD GIRLS NEVER DIE

NESSA BARRETT

90

91

42

42

42

25

25

FORMENTERA

IN TIMES OF DRAGONS

SILENT LUCIDITY

ZAHARA

TORI AMOS

KURT DEIMER& GEOFF TATE

35

34

35

92

43

43

39

39

LOVE ME LIKE YOU USED TO DO

DRAPAIRES POLIGONEROS

MARGO PRICE& TYLER CHILDERS

MANOLO GARCIA

43

43

93

N

3

NEBUDEM SE BAT

DAVID KOLLER

93

94

N

3

NECH ME BEJT

DAVID KOLLER

94

95

N

3

UNOS

DAVID KOLLER

95

96

N

3

TEAR IT DOWN

GRETA VAN FLEET

96

97

N

3

DRACULA

NESSA BARRETT

97

98

N

3

CHELSEA BOOTS

PAUL McCARTNEY

98

99

N

3

DIVINE INTERVENTION

THE ROLLING STONES

99

100

N

3

STEAL AWAY

KEITH URBAN

100

 Wypadły z topu: 3(8)DANCING WITHOUT YOU- SOPHIE ELLIS BEXTOR&DISCO BAMBINO&NILE RODGERS, 5(22)THE BEST IS YET TO COME- THOMAS ANDERS, 7(22) YOU GOT TO LOSE- THE BLACK CROWES, 12(8) MAKE UP IS A LIE- MORRISSEY, 13(29)I ONLY MISS YOU- MEGAN MORONEY&ED SHEERAN, 17(13)ALL THIS TIME(LIVE AT THE RIJKSMUSEUM)-STING, 26(4) MOVIN' TO THE SUN- HUGEL/ IMAEL ANGEL/ ULTRA NATE, 27(22)CAROLINE- JAY BUCHANAN, 27(28)DRY SPELL- KACEY MUSGRAVES, 27(22)LONELIEST GIRL- KACEY MUSGRAVES,29(8)BANG BANG-POWER STATE, 53(8) RUNWAY-LADY GAGA& DOECHII, 54(27) MURDED BY NUMBERS- CHRSTIAN McBRIDE& STING& ANDY SUMMERS,55(27) OLD FOLKS-CHRISTINA McBRIDE&SAMARA JOY, 55(28)I AIN'T WORRIED ABOUT IT- ZAC BROWN BAND, 57(27)WILD THINGS RUN- LEANN RIMES, 59(27)DEAD END RED DIRT(FROM „THE GRAY HOUSE”)- LAINEY WILSON, 60(27) DRIVE(FROM „F1-THE MOVIE)- ED SHEERAN, 61(27) DEAR ME(FROM „F1- THE MOVIE”) - KESHA, 69(17) HEATHEN DAYS- ROB ZOMBIE,71(17) I NEED YOU- BRANDY& KEHLANI,72(17) FEVER DREAM- ALEX WARREN, 73(17) LIGHT UP (FROM THE NETFLIX DOCUMENTARY – KYLIE)- KYLIE MINOGUE, 80(17) CAN YOU GET ME OUT OF PHOENIX- THE DELINES, 80(17) ANYTIME SOON- JASON ALDEAN, 83(17) YOU GOT THE LOOK- A'TEENS, 85(60) BAZAAR BIZARRE- LORD OF THE LOST, 86(42) ONE OF THE GREATS- FLORENCE + THE MACHINE, 88(30) BADLANDS- MUMFORD& SONS& GRACIE ABRAMS, 89(4) WHO I AM- TEDESCHI TRUCKS BAND, 94(4) TRUE BLACK- JAY BUCHANAN, 95(4) COME DOWN SOON- LIZZY McALPINE, 98(4) I CAN'T WAIT- KANYE WEST,

 

Komentarze

Nowsza Starsza