"Moontan"- poznajcie mój ulubiony album Golden Earring. Ukazał się 53 lata temu.

„Moontan” to dziewiąty album studyjny holenderskiego zespołu rockowego Golden Earring, wydany po raz pierwszy w sierpniu 1973 roku nakładem wytwórni Polydor (na rynkach międzynarodowych), Track Records (w Wielkiej Brytanii) oraz MCA Records (w Stanach Zjednoczonych). Płyta zawiera radiowy przebój „Radar Love”. „Moontan” jest najlepiej sprzedającym się albumem zespołu w Stanach Zjednoczonych i jedynym krążkiem Golden Earring, który uzyskał status złotej płyty przyznawany przez RIAA

Utwór „Vanilla Queen” dwukrotnie wykorzystuje sample z wypowiedziami postaci granej przez Marilyn Monroe w filmie „There's No Business Like Show Business”: „Well, in simple English I'm...” (z występu do piosenki „Lazy”) oraz „What's your name, Honey?” (z występu do utworu „Heat Wave”).

Większość ludzi kojarzy zespół Golden Earring głównie z wielkim przebojem „Radar Love”, który zyskał popularność dzięki częstemu emitowaniu w radiu oraz wykorzystaniu w produkcjach takich jak „Simpsonowie”. Oczywiście grupa miała w dorobku znacznie więcej utworów - warto pamiętać, że "Moontan" to już ich dziewiąty album, a zespół powstał jeszcze na początku lat 60. Płyta ta oferuje znacznie więcej niż tylko wspomniany przebój; osoby znające ten materiał często określają go mianem najbardziej progresywnego w dorobku grupy. Analizując listę utworów dostępną w serwisie ProgArchives, łatwo zauważyć, że amerykańskie wydanie albumu znacząco różni się od pozostałych wersji. Mimo to, całość robi ogromne wrażenie.

 


Dzięki doskonałemu połączeniu rocka progresywnego z klasycznym hard rockiem, album ten potrafi przykuć uwagę już przy pierwszym przesłuchaniu. Zaczyna się oczywiście od hitu „Radar Love” – pulsującego, rozbudowanego utworu z dynamiczną linią basu i pełnym emocji wokalem. Jeśli dotąd słyszałeś tylko fragmenty tego kawałka i uważasz go za prostą piosenkę popową, zrób sobie przysługę i wsłuchaj się w niego uważnie podczas odsłuchu całej płyty; w pełnej wersji utwór ten robi naprawdę wielkie wrażenie. Pozostałe kompozycje na pierwszej stronie płyty są równie udane – a trzeba dodać, że są tylko dwie. „Candy's Going Bad” to prawdopodobnie najprostszy utwór na albumie, ale wciąż jest to solidny, długi hardrockowy kawałek z ciekawą historią w tle, co czyni go wartościowym elementem płyty. To jednak dopiero początek prawdziwej jakości tego albumu, gdyż od tego momentu żaden utwór nie trwa krócej niż osiem minut. Kolejną pozycją jest „Vanilla Queen”, która zaczyna się od dwuminutowego, klimatycznego wstępu w stylu space rocka, zanim muzyka przejdzie w bardziej hardrockowe rejony. W połowie utwór ponownie wpada w transowy nastrój, by następnie skręcić w stronę psychodelii, gdy do głosu dochodzą sekcja dęta i partie instrumentalne.

A jednak to, co najlepsze, dopiero przed nami, gdy przechodzimy do drugiej strony płyty. Utwór „Big Tree, Blue Sea” został niestety pominięty w wersji albumu wydanej poza USA, co jest wielką stratą, gdyż to prawdopodobnie najlepsza kompozycja na tej płycie. W melodii słychać wyraźne wpływy folku, obecne również w partii fletu – utrzymanej w stylu Jethro Tull – która przewija się przez cały utwór. Rozbudowane partie instrumentów klawiszowych nadają płycie typowo progresywne brzmienie; muzyka przechodzi od momentów pełnych przejmującego spokoju – przypominających klimat albumu „Trespass” grupy Genesis - aż po fragmenty czystego hard rocka. To znakomity utwór, który w pełni zasługuje na to, by wypełnić połowę drugiej strony płyty. „Are You Receiving Me” to ostatni utwór w amerykańskim wydaniu, a zarazem najdłuższa kompozycja na albumie. Napędza go gitarowy riff w stylu Captain Beyond oraz świetna sekcja perkusyjna; utwór ponownie zmienia nastroje, tempa i tonacje, nie tracąc przy tym nic ze swojej dynamiki. To doskonałe zwieńczenie płyty, zapewniające satysfakcjonujący finał.

Jeśli zastanawialiście się kiedyś, dlaczego zespół Golden Earring trafił do serii „Archives”, to choć ten album nie jest jedynym powodem, stanowi on doskonały przykład zasadności tej decyzji. Liczne partie instrumentalne, złożone aranżacje, rozbudowane kompozycje oraz zmiany tempa i nastroju w obrębie każdego utworu – wszystkie te elementy są tu obecne; nie zabrakło nawet instrumentów klawiszowych, fletów czy sekcji dętej, co z pewnością zadowoli każdego słuchacza. Wszystko to tworzy niezwykle udaną całość i – patrząc na ten konkretny album – trudno zrozumieć, dlaczego zespół nie został włączony do tego grona wcześniej.

Niezależnie od tego, jest to płyta, którą zdecydowanie warto mieć w swojej kolekcji. Każdy miłośnik rocka progresywnego z pewnością ją doceni, a jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z tym zespołem, będzie to prawdopodobnie najlepszy punkt wyjścia. Pod względem „progresywności” album ten plasuje się w czołówce klasyki gatunku, a pod względem jakości dorównuje najlepszym. Koniecznie trzeba go posłuchać – inwestycja ta z pewnością się opłaci.

Wydany pierwotnie w sierpniu 1973 roku album „Moontan” zapewnił zespołowi Golden Earring międzynarodową sławę, głównie dzięki przebojowemu singlowi „Radar Love”, który do dziś cieszy się niesłabnącą popularnością w stacjach radiowych. Utwór ten dotarł do 13. miejsca prestiżowej amerykańskiej listy Billboard Hot 100 i doczekał się setek coverów w wykonaniu takich artystów jak U2, R.E.M., Def Leppard i wielu innych. „Moontan” pozostaje największym międzynarodowym sukcesem Golden Earring – to jedyny album grupy, który uzyskał status złotej płyty przyznawany przez RIAA – i bez wątpienia utorował holenderskim rockmanom drogę do kariery w Stanach Zjednoczonych.

Teraz to – być może najważniejsze w historii holenderskiego rocka – wydawnictwo po raz pierwszy ukazuje się w audiofilskiej wersji na dwóch płytach winylowych (2LP) odtwarzanych z prędkością 45 obr./min, nakładem nowej marki Artone Signature. Materiał został w całości zremasterowany i odrestaurowany z oryginalnych analogowych taśm-matek przez Woutera Besselsa, archiwistę zespołu i opiekuna katalogu Red Bullet. Aby zmieścić album na czterech stronach, zmieniono pierwotną kolejność utworów, co pozwoliło odkryć nieznane wcześniej smaczki i ciekawostki. Wszystko to – i wiele więcej – opisano szczegółowo w 12-stronicowej książeczce zawierającej eseje, zdjęcia oraz materiały archiwalne.

Każde wydawnictwo z serii Artone Signature powstaje w całości na miejscu – od nacinania matrycy i galwanizacji, aż po tłoczenie i pakowanie. Praca pod jednym dachem pozwala zespołowi Artone Label Group na ścisłą kontrolę każdego etapu produkcji i dbałość o najdrobniejsze szczegóły. Proces rozpoczyna się od wykorzystania najlepszego dostępnego materiału dźwiękowego, który jest poddawany obróbce w Artone Studio – flagowym pomieszczeniu fabryki służącym do masteringu i nacinania płyt. Każdy kolejny krok w rygorystycznym procesie kontroli jakości jest nadzorowany przez najbardziej doświadczonych pracowników. Liczy się każdy detal: płyty mają nie tylko świetnie brzmieć, ale też doskonale wyglądać i sprawiać przyjemność w dotyku. Aby zapewnić wydaniom z serii Signature należytą ochronę, umieszczono je w solidnych okładkach typu „tip-on” (w stylu Stoughton), gwarantujących trwałość na długie lata.

Okładka płyty była jak na tamte czasy dość rewolucyjna – przedstawiała nagą kobietę. Zdjęcie wykonał Ronnie Hertz, słynny holenderski fotograf, w swoim amsterdamskim studiu, w obecności wokalisty Golden Earring, Barry’ego Haya. Ciekawie byłoby porozmawiać z modelką po tylu latach, ale ani Hertz, ani Hay nie pamiętają jej nazwiska.

Podobno mieszkała w Londynie, a w 1973 roku przyleciała do Amsterdamu na sesję zdjęciową. Wcześniej odwiedziła to samo studio przy okazji sesji do reklamy pralki. Miała wówczas prawdopodobnie około 25 lat, więc dziś musi być po siedemdziesiątce.

Jej wizerunek w 2012 roku trafił na holenderski znaczek pocztowy.

Komentarze

Nowsza Starsza