Marc Almond w dziejowym "Tenement Symphony". A w sobotę zagra w Łodzi!!!

 

„Tenement Symphony” (z podtytułem „Kies und Glanz” / „Grit and Glitter” / „Grès et Paillettes”) to siódmy album studyjny angielskiego piosenkarza i autora tekstów Marca Almonda. Płyta ukazała się 35 lat temu, 14 października 1991 roku i dotarła do 39. miejsca na brytyjskiej liście przebojów UK Albums Chart. Na krążku znalazły się trzy single, które trafiły do pierwszej czterdziestki brytyjskich list przebojów: „Jacky”(dotarł do 17 lokaty), „My Hand Over My Heart” (33) oraz „The Days of Pearly Spencer” (utwór ten stał się jak dotąd ostatnim przebojem Almonda, który dotarł do pierwszej dziesiątki w Wielkiej Brytanii- uplasował się na znakomitym 4 miejscu!!!).

Przy pracy nad albumem Almond współpracował z Billym McGee (byłym członkiem zespołów La Magia i Willing Sinners), swoim dawnym kolegą z grupy Soft Cell – Davidem Ballem – oraz wieloma muzykami studyjnymi. Nagrania realizowano w studiach: Maison Rouge, Sarm West, Fishermans Room (Berlin), CTS, Berwick St, RAK oraz Pacific.

Album podzielono na dwie części: „Grit” (surowość) oraz „Glitter” (blask). Pierwsze pięć utworów, składających się na część „Grit”, wyprodukowali Almond, Billy McGee, Nigel Hine oraz zespół The Grid. Za produkcję części „Glitter” (zatytułowanej „Tenement Symphony”) odpowiadał Trevor Horn. Oprawę graficzną przygotowało studio Green Ink, a autorem zdjęcia na okładce jest duet Klanger and Boink. Szata graficzna albumu nawiązuje do stylu wydań muzyki klasycznej niemieckiej wytwórni Deutsche Grammophon.

W swojej autobiografii Almond wspomniał, że koncepcja albumu była w dużej mierze zasługą Roba Dickinsa. Przyznał również, że w jego odczuciu płyta nie do końca odzwierciedlała kierunek artystyczny, w jakim wówczas podążał, choć był zadowolony z możliwości współpracy z Trevorem Hornem.

Płyta ta przyniosła pierwsze po rozpadzie zespołu, odnowienie współpracy kompozytorskiej z Dave’em Ballem z Soft Cell (przy udziale Richarda Norrisa z The Grid) – zaowocowało to trzema utworami w stylistyce „techno-torch”: „Meet Me In My Dream”, „I’ve Never Seen Your Face” oraz przebojem „My Hand Over My Heart”, który trafił na brytyjskie listy przebojów. Na albumie znalazły się również trzy kompozycje stworzone wspólnie z wieloletnim współpracownikiem i aranżerem Marca, Billym McGee (znanym z projektów Marc & The Mambas oraz The Willing Sinners) – były to pełne emocji utwory: „Vaudeville & Burlesque”, „Beautiful Brutal Thing” oraz „Champagne”.

Tomasz Beksiński pisał na łamach „Teraz Rocka” :

„Mam słabość do tego człowieka o wyglądzie pensjonariusza zakładu dla niedorozwiniętych dzieci. Marc Almond jest, moim zdaniem, geniuszem, którego talentu w latach działalności duetu Soft Cell nikt nie umiał docenić. Po płycie Enchanted, wydanej latem 1990 roku, zacząłem jednak obawiać się o dalszą karierę artysty. Była ona bowiem czymś tak doskonałym, że mogła stać się dla Almonda tym, czym Avalon dla Roxy Musie: osiągnięciem absolutu. Bałem się, że artysta nie wzniesie się już ponad poprzeczkę, którą sam sobie ustawił tak zawrotnie wysoko.” (Tylko Rock 1992)


To właśnie za jego pośrednictwem definitywnie zakochałem się w twórczości Marca Almonda, w pełni tracąc głowę na punkcie niniejszej płyty, którą dopiero od niedawna posiadam na winylu, do tego w specjalnej dwupłytowej reedycji z 2023 roku. Po latach brzmi to równie doskonale jeśli nie lepiej aniżeli przed laty.

Jakże nie mogę doczekać się sobotniego występu Marca podczas jubileuszowej 18 edycji łódzkiego festiwalu Soundedit. To będzie jego trzecia tam wizyta a bodaj czwarta w Polsce. Ja zobaczę go po raz pierwszy !!!



Komentarze

Nowsza Starsza